Piosenki:

niedziela, 17 sierpnia 2014

Zarzuciłam na siebie tylko bluzę i stary dres, nie zdejmując piżamy ?! - Zapraszamy do czytania!

Kochani mamy do was miła niespodziankę otóż podjęłyśmy współprace z blogiem , który pisze fanfiction o Harry i 1D , każdy post , który zostanie dodany na tamtego bloga znajdziecie także u nas . Życzymy wam udanego i przyjemnego czytania i piszcie w komentarzach swoje opinie na , które czekamy!
Zaczynamy od ostatniego , który sie pojawił czyli Rozdziału 15.:


Zarzuciłam na siebie tylko bluzę i stary dres, nie zdejmując piżamy. Wiedziałam, że Harry'emu nie będą pasować przebieranki, z resztą nie chciałam tracić czasu, bo po jego głosie można było zauważyć, że stało się coś poważnego.Wyleciałam jak strzała z sypialni i pobiegłam do salonu, pierwsze co i się rzuciło w oczy to straszny bałagan, walające się wszędzie puszki po piwie i kilka śpiących osób na podłodze. Weszłam dalej, a moja stopa weszła na coś mokrego, gęstszego niż piwo czy woda, albo nawet mocz. Schyliłam się i przyjrzałam się czerwonej plamce. Krew. Obejrzałam się na Harry'ego, a on złapał mnie za rękę i pociągnął dalej. W kącie pokoju leżała Jess, z owiniętej jakąś szmatą nogi leciała krew. Rękoma mocno trzymała się za udo i syczała z bólu.
-Co się kurwa dzieje ?! - ryknęłam zrozpaczona - dlaczego nie zadzwoniliście po karetkę ?!
-Był pożar gdzieś w Londynie i wysłali tam wszystkie karetki - powiedziała przez łzy Emily - Musimy sami ją zawieść, ale chcieliśmy ci powiedzieć, bo nie wiemy co robić. Ktoś ją zaatakował i uciekł. O mój Boże - usiadła na kaloryferze i schowała twarz w dłoniach. Głośno płakała, usłyszeliśmy to wszyscy. Szybko zdecydowaliśmy, że Harry weźmie Jess i dziewczyny do szpitala, a ja zostanę i wyrzucę te dzieciaki z domu. Hazz wziął Jess na ręce i pobiegli do jego czarnego BMW, a ja zapłakana osunęłam się na ziemi  i  myślałam co robić. Wyciągnęłam po chwili komórkę i napisałam da Nathan'a.

Ja:
Nathan, przyjedź. Ktoś zranił Jess w nogę, pojechali z nią do szpitala. Przyjedź do mnie. Nie odpisuj.

Położyłam telefon obok siebie i znowu rozpłakałam się. Kto mógł jej to zrobić? Dlaczego wczoraj poszłam spać zamiast wszystkich wyprosić? Tyle pytań tworzyło mi się w głowie i na żadne nie znałam odpowiedzi. Jestem idiotką. Przeze mnie Jess teraz cierpi, może się wykrwawić. Jestem do niczego. Najpierw Hazz był w więzieniu, teraz jedna z moich najlepszych przyjaciółek jest ranna. To chore. Nigdy nie byłam normalna. Jestem wybrykiem natury. Odmieńcem. Gdyby nie ja ludzie mieliby lepsze życie, nie mieliby takich problemów jak mają teraz. A przecież można to wszystko zakończyć. Sprawić, że znikniesz i ludzie niedługo o tomie zapomną. Bo co z tego, że będą się smucić przez dwa dni? Za tydzień zapomną twojego głosu, później jak wyglądasz, aż w końcu wszystkie związane z tobą wspomnienia i nikt nie będzie znał takiej osoby jak Amy Wakeman. Tak, planowałam to, zaczęłam planować swoją śmierć. Będzie łatwiej dla wszystkich. Ale nie teraz. Przecież niedługo ma przyjechać Nathan, a on mnie na pewno zatrzyma. Kolejny poważny błąd: najpierw myśl, potem rób. Wkrótce usłyszałam pukanie. Krzyknęłam otwarte i usłyszałam jak drzwi się otwierają, a potem kroki kierującą się w moją stronę.
-O Boże. Co się stało? - zobaczyłam Nathana rozglądającego się po brudnym salonie. Kilka osób obudziło się już i obserwowało całą sytuację, ale on ich ominął i podbiegł do mnie, by mnie przytulić. Był taki kochany.
-Jess jest ranna. Harry pojechał z nią do szpitala. Dziewczyny też. Chciałam, żebyś przyjechał, bo... - urwałam, a on mnie mocniej przytulił.
-Ćśś - pobujał nas. W jeden bok, potem w drugi.. - pomogę ci to wszystko ogarnąć - wstał i wyprosił obudzonych już ludzi, a potem zaczął budzić innych. Było mi głupio, że robi to za mnie.Naprawdę.
-Nathan, poczekaj, pomogę ci - powoli wstałam i powlokłam się do łazienki po mopa, aby wytrzeć rozlane piwo i krew. Złapałam za wiadro i nadstawiłam do zlewu, żeby nalać wody. Potem wlałam płyn do podłóg i poszłam z powrotem do pokoju, łapiąc po drodze mopa. Postawiłam wiadro z mopem na ziemi, rozlewając trochę i namoczyłam mop i zaczęłam wycierać podłogę. Dopiero jak zmyłam dokładnie całą podłogę zorientowałam się, że zostawiłam Nathana na wyspie z dywanu.
-Hej, no wiesz co? - zaśmiał się, a ja uśmiechnęłam się lekko.
-Teraz będziesz musiał tam czekać, aż podłoga wyschnie. Poczekaj tu chwilę, idę się ubrać - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju. Wyjęłam z szafki luźny T-shirt, bieliznę i skarpetki i udałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi na zamek i narzuciłam na siebie ubrania. Nie byłam w stanie szukać jakichkolwiek spodni lub bluzy, nie widziałam sensu również malowania się. Rozczesałam tylko włosy, gdyż były w kompletnym nieładzie i umyłam szybko zęby. Zeszłam na dół gdzie Nath siedział na kanapie.
-Zawieziesz mnie do Jess? - zapytałam.
-Okej - odpowiedział i wstał z kanapy kierując się w stronę wyjścia.
-Nathan? - sprawiłam, że przerwał zakładanie butów.
-Tak?
-Tam jest Harry. Nie chcę, żebyście się kłócili. A jeśli on zacznie po prostu go zignoruj. Dobrze?
-Nie ma sprawy - podniósł lekko kąciki ust i przytrzymał mnie, gdy zakładałam moje zniszczone trampki. Przy wychodzeniu zamknęłam drzwi na klucz i włożyłam go do kieszeni, i weszłam do samochodu Nathan'a. Przez chwilę jechaliśmy cicho, słychać było tylko warkot silnika. Po chwili  on się odezwał.
-Wiesz, bardzo polubiłem Jess, wtedy u ciebie jak oglądaliśmy film. Wydawał się bardzo sympatyczna, mimo jej, że tak powiem mini punku, jest bardzo fajna. Nigdy nie spotkałem tego typu człowieka, którego bym polubił. Jest niesamowita.
-Wiem, Nathan. Wiem o tym. Jest wspaniała. Nie rozumiem, jak ktoś mógł zrobić coś takiego - powiedziałam, po czym znowu zaczęłam płakać - a to wszystko przeze mnie. Gdybym nie wpadła na ten durny pomysł z mega butelką na pewno by do tego nie doszło. I jeszcze zamiast dopilnować, żeby wszyscy rozeszli się do domów poszłam spać - dokończyłam przez łzy.
-Przestań, Amy, to nie tylko twoja wina. Ja też mogłem nie kupować tylu piw, a one mogły nie zapraszać tylu osób. Poza tym, kto mógł to przewidzieć? A ty byłaś zmęczona, było późno w nocy i miałaś prawo iść spać.
-Jesteś irytujący - westchnęłam, ale już się nie odezwałam więcej, z resztą on też milczał. Gdy dojechaliśmy pod szpital od razu wybiegłam na recepcję. Dowiedziałam się gdzie jest aktualnie Jess i tam udałam się tam. Nie dostałam informacji w jakiej sali leży co oznaczało, że przebywa gdzieś z lekarzami. Biegam w kierunku który wskazała mi recepcjonistka i zatrzymałam się przed szklanymi drzwiami.Zobaczyłam za nimi Harry'ego, Zoe i Emily. Zapukałam w szybę, a ich wzrok został zwrócony na mnie. Zoe podeszła do drzwi, otworzyła je  przytuliła mnie, a ja odwzajemniłam uścisk. Po chwili obok nas zjawił się Nath. Razem z Hazzą nawet nie spojrzeli na siebie. I dobrze. Weszliśmy do poczekalni. Na co my właściwie czekaliśmy? Gdzie jest Jess? Zadałam te pytania moim towarzyszom.
-Ma operację. Rany były bardzo głębokie. Przeżyje, ale będzie uśpiona na kilka dni, ponieważ jej stan jest ciężki. Możemy ją zobaczyć za dwie godziny - oznajmił smutno Harry, a ja stałam jak wyryta i się na niego gapiłam. Nie oczekiwanie wstał i przytulił mnie - wszystko będzie dobrze, nie płacz, Amy. Uspokój się. Jess wyzdrowieje, nie będzie tu długo. Obiecuję - szepnął mi do ucha, gdy poczuł moje łzy na swojej koszuli. Pamiętam, jak Jess powiedziała mi to samo słowo. "Obiecuję" . Kiedy umawiałam się z Harry'm. To wspomnienie nie dawał mi spokoju. Wtuliłam się w jego ramiona modląc się o Jess. / Księżniczka Hazzy

A po więcej odsyłamy was na : http://fanfiction-fire.blogspot.com/

2 komentarze:

  1. PRZEPRASZAM.ale moim zdaniem to glupi pomysl najwazniejsza tu powinny byc notki newsy o chlopcach a jeszcze dolozyliscie to i tak blog sie zacina i chodzic slabiej od innych jest tak jakby malo przejrzysty mysle ze za duzo tu nie potrzebbnych rzeczy takich jak odtwarzacz muzyki film this is us i jeszcze teraz to opowiadanie ?ale najgorsze w tym wszystkim jest dzielenie kazdego wydarzenia na oddzielne posty mysle ze lepiej przyjemniej byloby czytac jednej dlugi post niz takie dzielenia kazdego wydarzenia na oddzielne posty i jeszcze brak jakiegokolwiek komentarza do zdjec przedstawionych nikt nie wie co sie dzieje tam na zdjeciach kto na nich jest nwm moze to sa glupie ,,skargi" ale ja porownuje was z blogiem ktory bardzo lubilam i odnisol ogromnyy ogromny sukces i to sa takie roznice miedzy wami a tamtym blogiem mysle ze troche byy ulepszyc ten blog i mialby on szanse odniesc takie zwyciestwo jak tamten blog boo widze ze notki pojawiaja sie czesto i wgl zalezy wam i pod wzgledem systematycznosci jestescie najlepsi jak narazie z blogow o 1d tylko te notki sa malo dopracowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiemy co nam chcesz przez to powiedzieć tylko jak byś mogła rozwinąć niektóre rzeczy zawarte w tym co napisałaś co byś chciała , żeby tu się pojawiało , jak to powinęło twoim zdaniem wyglądać?Bo tu przecież są podpisywane zdjęcia i wszystko ,a tym opowiadaniem chciałyśmy żeby mieliście coś do przeczytania bo , niektórzy to chcieli , a my tylko staramy się wam dogodzić i umilić wam czas :D Pozdrawiamy :D

      Usuń

Kochani będzie nam bardzo miło jak pozostawicie po sobie mały ślad komentując lub obserwując naszego bloga . Wszystkim z góry bardzo dziękujemy :) :* Kochamy was Siostry i bracia :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...