Piosenki:

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 16.

-Jess, w porządku? Jestem tutaj. Wszyscy są. Nathan też - powiedziałam, gdy zobaczyłam jak otwiera oczy z pięciodniowego snu. Codziennie tu przychodziłyśmy, Nathan razem z nami a Harry, jak miał czas. Zauważyłam, że brakuje jej kolczyka w nosie, leżał on na szafce w pudełeczku w kosmetyczce razem ze szczotką do włosów i innymi przyborami do higieny osobistej. Miała na sobie szpitalną, znoszoną piżamę i  nogę owiniętą grubą warstwą bandażu.
-Tak. Dzięki, że przychodziliście - posłała mi słaby uśmiech.
-Czekaj.. skąd wiesz, że przychodziliśmy? - odezwała się Emily.
-Człowiek w śpiączce też śpi i nie śpi. Kiedy nie śpi nie może otworzyć oczy, odezwać się, poruszyć.. Ale wszystko słyszy. Więc następnym razem będziecie do mnie rozmawiać.
-Nie będzie następnego razu. Nie mów tak - Nath podszedł do niej bliżej i złapał ją za rękę, a ona uścisnęła ją lekko. To było naprawdę słodkie.
-Może powinniśmy wyjść i zostawić was samych - zasugerowała Zoe, gdy wróciła z łazienki - Jess, obudziłaś się! O Matko! - wykrzyknęła, a pielęgniarka  musiała ją uciszać.
-No a do kogo przed chwilą mówiłaś - przewróciła oczami Jess.
-No ale.. Dobra, wychodzimy, a wy sobie pogadajcie- spojrzała na Jess i Nathan'a. Wszyscy wyszli zostawiając ich samych.

*Jess POV*

-Jess, okej? - zapytał mnie Nath. Był taki opiekuńczy, uroczy.
-Tak, dzięki, że zostałeś. To miłe, że chciałeś porozmawiać - ścisnęłam jego dłoń kiedy dotarło do mnie, że trzymaliśmy się za ręce i ku mojemu zaskoczeniu, puścił moją i wstał z łóżka. Założył ręce na szyję i podszedł do okna, by ponownie odwrócić się w moją stronę. Zwróciłam w stronę jego oczu mój pełen rozczarowania wzrok i bardziej naparłam głową o poduszkę. Nath podrapał się po lewej zewnętrznej stronie nosa i wypuścił głośno powietrze, które w przeciągu sekundy znalazło się w jego płucach. Nie chciałam, żeby mnie puszczał. Miał ciepłe, niemożliwie gładkie jak na mężczyznę dłonie, kojąco miękkie opuszki palców. Wiem, że nie powinnam o nim w ten sposób myśleć, w końcu jest tylko moim przyjacielem, którego znam od niedawna, ale wydaje mi się, że ta przyjaźń zawiera w sobie coś więcej, niż sympatię. Przynajmniej ja tak to odbierałam. Nie jestem typem człowieka, który próbuje oszukać sam siebie.
-Przepraszam - powiedział po chwili ciszy.
-Za co?
-Przepraszam, że złapałem cię za rękę, szczególnie przy nich. Nie wiem nawet, czy masz chłopaka, tak na prawdę nic o tobie nie wiem i nie powinienem tego robić. Wybacz - to ostatnie słowo powiedział po dłuższej przerwie.
-Hej, nic się nie stało, przecież jesteśmy przyjaciółmi. To normalne.
-Uhh.. Dzięki za zrozumienie. A jak tam twoja noga? - zmienił temat.
-Szczerze mówiąc to nie  wiem, dopiero się obudziłam, ale z tego co usłyszałam powoli wracam do zdrowia. Mam przecięte na kilka milimetrów, czy tam centymetrów, nie pamiętam, ścięgno, chyba będę musiała po wyjściu jeździć na wózku, ewentualnie  poruszać się na kulach, a teraz lecę na dużej ilości kropli przeciwbólowych w kroplówce. A, no i nie mam chłopaka - puściłam mu oczko, na co uśmiechnął się.
-Aha, Okej. Może kiedyś to wykorzystam.
-Hej!  - zaśmiałam się razem z nim.
-A co, nie chciałabyś ? - podszedł do mnie i ponownie usiadł na łóżku. Sytuacja zaczęłam robić się coraz bardziej napięta, a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Czułam, jak na moje policzki wkrada się odcień czerwieni. Pierwszy raz do bardzo długiego czasu zarumieniłam się przez chłopca.
-No nie wiem.. Dopiero się przyjaźnimy, znamy się od niedawna. Nie wiem czy..
-Tak! - prawie krzyknął przerywając mi - jesteś niezdecydowana, a to znaczy, że może kiedyś.. A w ogóle, skąd wiedziałaś, że chodziło mi o bycie razem?
-A o co innego mogło ci chodzić ?- próbowałam, udawać zdecydowaną, ale jednak chyba nie wyszło mi to zbyt dobrze ze względu na to, jak Nathan na mnie patrzył.
-Hej, nie czerwień się tak - puścił mi oczko a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
-Możemy porozmawiać o tym później?
-Jess, chciałbym, żebyśmy kiedyś porozmawiali szczerze, na osobności, jak para dobrych przyjaciół. Ale później, nie teraz i nie tutaj. Okej?
-Okej. Możesz zawołać resztę?
-Spoko - wstał  i  podszedł do drzwi, aby je otworzyć. Wykorzystałam ten moment i uśmiechnęłam się szeroko na wspomnienie o naszej rozmowie, która odbyła się przed chwilą. Cały czas krążyły mi w głowie jego słowa.
Może kiedyś to wykorzystam. Nie chciałabyś?
Chciałabym, jasne, że bym chciała. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, ile będzie minusów, a ile plusów. Nigdy nie miałam chłopaka w poważnym związku. Tak naprawdę przeważnie był tylko jeden, w wakacje, między moją pierwszą, a drugą klasą gimnazjum, ale nie było to nic poważnego, z resztą on i tak był skończonym dupkiem. Chodził ze mną dla pokazu, żeby się popisać, że ma dziewczynę od obmacywania i brutalnego całowania. Zostawił mnie dla innej, bardzo bjuściastej  blondynki o dwa lata starszej od niego. Na samo to wspomnienie mam ochotę wymiotować.
-O czym tam gadaliście?-przerwała moje zamyślenia Emily
-Eee... - zająkałam się nie wiedząc co powiedzieć, postanowiłam jednak wybrać gorszą opcję i skłamać ze względu na to, że Nath też był lekko skrępowany tą całą sytuacją i musiałam nas jakoś wykręcić - tak ogólnie, o mojej nodze, o tym, jacy niektórzy lekarze są nieuważni i tak dalej. Nudne sprawy. - spojrzałam w stronę roztrzepanego bruneta i zauważyłam na jego twarzy wyraźną ulgę.

________________________________________________________________________\
*Amy's POV*

Wiedziałam, że po części Jess zmyśla, ale postanowiłam dać im spokój. Zamknęłam niedomknięte drzwi i wszczęłam zupełnie inną rozmowę opierającą się głównie na naszym życiu co dziennym  poza szpitalem. Siedzielibyśmy tam do wieczora, gdyby nie pielęgniarka, która przyszła aby zrobić Jess zastrzyk i wygoniła nas z sali.

-Która godzina? - zaciekawiła się Zoe, gdy siedzieliśmy już  w samochodzie.
-Po czwartej po południu. Dosyć długo siedzieliśmy.
Siedziałam cicho na tylnym siedzeniu obok Harry'ego, który usnął opierając głowę o szybę w drzwiach. Jechał w samochodzie Nathan'a tylko dlatego, że ich jakoś do tego zmusiłam , jednak to dobrze, że jakoś mi się to udało ich ze sobą zgrać chociaż na chwilę. Pomyślałam o mojej nowej książce, drugim tomie z serii "Drewniana dusza". Nie wymyśliłam jeszcze tytułu, ale nad tym pomyślę później. Spojrzałam na Loczka. Tak słodko wyglądał opierając się o szklaną powłokę, przygniatając o nią swój policzek. Odgarnęłam kilka niesfornych loków z jego twarzy, które zdążyły zsunąć się z jego czoła  i wbiłam wzrok w jego czarne, gęste rzęsy, które zdobiły powieki zasłaniające piękne, zielone tęczówki i czarne źrenice. Gdyby otworzył teraz oczy zatopiłabym w nich swój wzrok bez względu na to, co by pomyślał, lub powiedział. Przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie, jak pobił gościa, który usiłował mnie w jakikolwiek to nie był sposób wykorzystać, a potem go unikałam. /jak śledził mnie w drodze do domu, dał mi swój numer, zobaczył prawie zupełnie bez ubrań.. Zaczerwieniłam się na to wspomnienie. Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim nadgarstku i pociągnięcie w stronę drzwi, i nie wiadomo kiedy wpadłam na czyjś tors.
-Harry? - spojrzałam na niego jak głupia. Widocznie tak się na niego zagapiłam, że nawet nie zauważyłam kiedy zatrzymaliśmy się i wysiedliśmy.
-No a kto? - zaśmiał się. W końcu mogłam spojrzeć w jego oczy, te śliczne, zielone tęczówki pełne rozbawienia - hej, co ci jest?
-Oh, sory, wybacz. Jestem strasznie śpiąca, chyba potrzebuję jakiejś kawy czy czegoś, bo zaraz się przewrócę.
-Okej, chodź, zaprowadzę cię - wziął mnie za rękę i zaprowadził do mnie do domu.
-Właściwie, to mogę sama iść, wiesz?
-Wiem, ale wolę iść z tobą, bo i tak muszę później załatwić nie daleko, to mnie jeden gościu podwiezie.
Wyjęłam klucze z kieszeni spodni i włożyłam w zamek od drzwi, by następnie nacisnąć na klamkę i wejść do mieszkania. Harry zdjął buty i wszedł do salonu.
-Chcesz jakąś herbatę?- zaproponowałam.
-Jak masz to poproszę.
-Okej - poszłam w stronę kuchni zaparzyć wodę w czajniku elektrycznym i wyjąć dwa kubki ze świnką w słomianym kapeluszu. Wrzuciłam do nich po jednej torebce owocowej herbaty i zalałam wrzątkiem. Wyjęłam z szafki dwie podstawki pod kubki z napisami "You are my legs" i "I don't have got hair" kupionymi na targu w ramach jakiejś akcji charytatywnej . Zaniosłam gorące kubki do salonu i postawiłam na stoliku przed sofą.
-Fajne podkładki. Jesteś fanką ludzkich części ciała? - zapytał roześmiany.
-Nie! Kupiłam je w ramach akcji charytatywnej, robiły j niepełnosprawne dzieci z pomocą swoich  wychowawców. Fajna sprawa, a te rzeczy naprawę przydają się czasem. Były jakieś naszyjniki, kubki, zegarki na ścianę.. Nigdy nie miałeś czegoś takiego?
-Moja mama kupowała kiedyś mnóstwo takich drobiazgów. A potem...
-Jeśli to jest dla ciebie trudny temat, możemy go zmienić. Nie chcę, żebyś mówił o czymś, co nie jest dla ciebie miłe - wiedziałam, jak ciężko zniósł to wspomnienie, jakiekolwiek one by nie było.
-Nie. Chyba teraz jest pora, żebym ci to powiedział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kochani będzie nam bardzo miło jak pozostawicie po sobie mały ślad komentując lub obserwując naszego bloga . Wszystkim z góry bardzo dziękujemy :) :* Kochamy was Siostry i bracia :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...